`

Warsztat

W swojej zabawie używam kilku zabawek, tworzących swoiste laboratorium. Nie ma tego ani dużo, ani nie jest to szczególnie wyszukany sprzęt. Zwykle starcza, a szczgólnie jak się nie ma co się lubi.

Płytka testowa

Podtstawowym elementem wyposażenia jest płytka stykowa.

Można na niej zmontować prawie wszystko w 3 minuty. Niestety, pod warunkiem, że układ nie jest zbyt złożony. Łatwo doprowadzić do sytuacji "pajęczyny", a wtedy każde nieostrożne dotknięcie kończy się zwarciem. W układzie na zdjęciu akurat męczona jest karta SD i to nawet z powodzeniem :)

Zasilacz

Drugim elementem, bez którego trudno się obejść, jest zasilacz. Zdecydowałem się na zasilacz laboratoryjny. Założenia: niedrogi, regulowany, napięcie do kilkunastu woltów oraz regulowany ogranicznik prądowy.

Taki to jest właśnie mój McPower. Klasa sprzetu raczej nie za wysoka, ale daje radę. Napięcie 0-15V (chociaż właściwie 0-16), prąd do 2A, ogranicznik prądowy od około 10mA.
Długo sądziłem, że obejdę się bez przyzwoitego zasilacza. Życie zweryfikowało ten pogląd. Poprzednio stosowalem coś, co służy do zasilania dysków twardych, napędow CD itp. podłączanych konwerterem USB-IDE. Stabilizowane napięcie +5V i +12V, prąd do 2A, mały, lekki i przyjemny. Niestety, okazało się, że ta chińszczyzna nie ma kompletnie żadnych zabezpieczeń. W przypadku zwarcia nie wyłącza się, czego niestety dowiedziałem się, w dość brutalnych okolicznościach, spowity chmurą niebieskiego dymu. Zasilaczowi nic się nie stało, ale kilka elementów dosyć mocno się rozgrzało prądem kilkunastu amperów.
Nauczony doświadczeniem przestrzegam, w zasilacz warto trochę zainwestować.

Lutownica

Kolejnym elementem wyposażenia jest stacja lutownicza. PT803.

Mam do dyspozycji grot i gorace powietrze, chociaż tego ostatniego uzywam dość rzadko. Sprzęt jest raczej z grupy podstawowej, ale posiada kilka zalet: cena, spora uniwersalność, łatwo dostępne części zamienne i dodatkowe groty. Do celów amatorskich w zupełności starcza.

Cała reszta

Poza tym przydaje się cała reszta rzeczy. Obecnie używam w projektach procesorów AVR, zatem posiadam JTAG i programator STK500. JTAG jest na RS232, a STK500 na USB. Oba wykonane metodą raczej chałupniczą, oparte na... ATmegach. Robią swoje i w zupełności wystarczają.
Dodatkowo dość przydatnym elementem jest interfejs UART-USB. Urządzonko takie jest przydatne w projektowaniu, kiedy mikrokontroler w czasie działania potrafi coś wypisać na konsoli peceta. Podłączenie przez port COM jest kłopotliwe: trzeba mieć wolny COM oraz dopasowac napięcia. Taki interfejs zwalnia z tych niedogodności. Wykonałem go z kabla do telefonu komórkowego (NOKIA 2610), jest oparty na układzie PL2023. Działa na napięciu 3,3V, akceptuje na wejściu 5V - sprzęt idealny. Postaram się zamieścić jakieś fotografie. Sprawdzony do prędkości 38400 bps, nie sprawia żadnych kłopotów. Dodam, ze taki kabel w internecie kosztuje obecnie dosłownie kilka PLN.

Warsztat się rozrasta, brakuje oscyloskopu czy sondy logicznej, jednak na razie radze sobie bez tego. Jednak jak widać zeby zacząc zabawę w projektowanie wcale nie trzeba wiele.